Lata 1947-1970

Decyzją Starosty w Żurawiu (obecnie Żary)  26 czerwca 1948 roku rozwiązane zostało Stowarzyszenie Łowieckie ,,Jeleń”, zrzeszające wszystkich myśliwych w granicach administracyjnych starostwa. W miejsce stowarzyszenia powołano Koła Łowieckie w terenie, w oparciu o już istniejące kółka łowieckie. Każde z Kół przyjmowało nazwę własną.
I tak powstało m.in. Koło Łowieckie ,,Jeleń” w Brodach.

Ale zanim do tego faktu doszło, po zakrętach historii, na prastarych ziemiach Piastów, z różnych krańców Polski z inicjatywy Kolegi Ludwika Domarczuka dnia 18 maja 1947 roku w Zemszu (obecnie Lubsko) na ul. Krakowskie Przedmieście15, spotkała się grupa ludzi, których łączyła jedna pasja: Łowiectwo.

W tym dniu założyli ,,Kółko Łowieckie” i wybrali jego władze w składzie:

1. Domarczuk Ludwik -Prezes
2. Czamański Józef- V-ce Prezes
3. Baranowski Józef- Łowczy
4. Wawrzyniak Stanisław- Sekretarz
5. Żak Stanisław -Skarbnik
6. Zbyszewski Stanisław -Członek
7. Nowosielski Wacław- Członek

Pozostali członkowie koła to Koledzy:

8. Żak Jan
9.Łaniewski Józef
10. Miazek Wacław
11.Szeniec Witold
12.Czekałowski
13. Smółka Karol
14. Zajączkowski Czesław

 

Siedzibą kółka było mieszkanie v-ce prezesa Czamańskiego. Tych czternastu myśliwych zbudowało fundamenty Koła Łowieckiego ,,Jeleń” Brody, gdzie mieściło się Nadleśnictwo. Nie była to grupa przypadkowych ludzi, ale pasjonaci łowiectwa. W wielu przypadkach kontynuatorzy swojej przedwojennej pasji i wielopokoleniowej tradycji, przerwanej okresem wojennym.

 

Początki były trudne. Toczące się na tych terenach działania wojenne 11 Armii Wojska Polskiego nie były bez wpływu na stan zwierzyny i kniei (niewypały). Jednak natura szybko zaleczyła te rany i mogliśmy przystąpić do wykonywania polowań i hodowli zwierzyny.
Polowania wykonywaliśmy bronią zdobytą własnym sumptem lub sporadycznie zakupioną w sklepie, amunicję wykonywaliśmy sami. Ale można było posiadać i polować tylko z broni o lufach gładkich.Polowania odbywały się praktycznie tylko w niedzielę i tylko zbiorowe. Jedyny środek transportu to zaprzęgnięte do bryczki , wozu lub sań podwody konne. Na podstawie własnych doświadczeń ustaliliśmy okresy ochronne zwierzyny, strukturę odstrzałów i regulamin polowań. Dopiero dekret z 1952 roku uregulował definitywnie te sprawy.

W indywidualnych przypadkach zezwolenie na odstrzał wydawało Nadleśnictwo, gdzie należało też wnieść opłatę za pozyskaną zwierzynę. Zwierzynę odstawialiśmy do punktu skupu w Jasieniu a z czasem w Lubsku. Był też czas kiedy pozyskaną zwierzynę własnym transportem odwoziliśmy do Żar, co na owe czasy było nie lada wyprawą. Doszło również do sytuacji kiedy osobiście nadawaliśmy tusze na stacji PKP w Lubsku do Skwierzyny lub Poznania.

Praktycznie do końca lat 60-tych zagospodarowania łowiska, budowy urządzeń łowieckich czy zakładania buchtowisk nie prowadziliśmy. Było to w zakresie czynności Nadleśnictwa, które szacowało i wypłacało również szkody łowieckie rolnikom. Od 1954 roku staliśmy się dzierżawcami trzech obwodów o powierzchni zbliżonej do dzisiejszej.

 

 

Z każdym rokiem zwierzyny przybywało, a główna jej koncentracja to okolice Dłużka – Nowej Roli i Zasiek. Było bardzo dużo zwierzyny drobnej: zajęcy, dzikich królików, kuropatwy i bażantów. W okolicach Janiszowic spotkać można było również cietrzewia.

A i zwierzyny grubej było bardzo dużo, w tym kapitalne byki i grube odyńce. To wszystko radowało oczy i serca nasze.
Ubrani najczęściej w bryczesy polowaliśmy od niedzielnego ranka do południa na zające i króliki w kotły lub ławą, a na zwierzynę gruba praktycznie tylko na zbiorówkach. Kiedy nie polowaliśmy, całymi rodzinami uczestniczyliśmy w pracach polowych przy wykopkach lub zbieraniu kamieni w PGR, za co otrzymywaliśmy karmę dla zwierzyny.

Nieodłącznymi towarzyszami w naszych zajęciach byli nasi czworonożni przyjaciele. A takie imiona naszych psów jak: Skierka, Barciuch, Lord, Liza, Cygan, Murzyn, Diana i wiele innych tworzyło również historię koła.

O walorach naszego łowiska mówiły również pomniki historii. Na tzw. Gwieździe zastaliśmy po wojnie ogrodzony teren, gdzie za czasów hr. Bruhla była prowadzona hodowla zwierzyny. Podobnie jak na Jeziorach Dln. hodowano przed wojną bażanty.
Nowi członkowie Koła, podobnie jak Ci przedwojenni na początku lat 50-tych musieli zdawać bardzo trudne i wymagające egzaminy na myśliwego przed Komisją WRŁ w Zielonej Górze.

O istotnej randze łowiectwa świadczył również fakt, że rozbudowane były struktury terenowe. Funkcjonowały Powiatowe rady Łowieckie, a przez cały czas ich władze tworzyli członkowie naszego Koła (F. Kałużny, K. Borsuk, M. Orzechowski)

Z każdym rokiem łowiectwo nabierało formy coraz bardziej zorganizowane, a przed nami stawały nowe wyzwania.
Sprawność naszych wysłużonych ,,dwunastek” czy ,,dwudziestek” sprawdzano na milicji. W końcu ze smutkiem z nimi się rozstawaliśmy zastępując nowymi lub sztucerami, kniejówkami.
Od początku lat 60-tych przystąpiliśmy do intensywnego zwalczania drapieżników, wykładaliśmy zatrute jaja srokom, wronom, gawronom polując na nie przez cały rok, podobnie jak na inne tzn. jastrzębie, psy, koty.
Do końca było nas 20-25 Kolegów, gdzie po polowaniach spotykaliśmy się z rodzinami na biesiadach i innych uroczystościach okazjonalnych.