Zażalenie na Łowczego Koła!

Zaczęło się jak zwykle. Telefon sygnalizuje otrzymanie SMS-a. Jest czwartek, a wiadomość przesłał łowczy koła.

Pełen najczarniejszych myśli, ale z nadzieją, że moje obawy się nie spełnią czytam:
„W sobotę stawiamy ambonę”. Jednak potwierdziło się porzekadło: Nadzieja matką głupich.
Moja nadzieja, że choć jedną sobotę spędzę po swojemu prysnęła, jak bańka mydlana.
Łowczy, ten człowiek bez serca, wzywa nas w kolejną upalną sobotę do roboty. Bo umyślił sobie, że powymienia wszystkie stare ambony, a nawet ustawi dodatkowe w ciekawych rejonach łowiska. No dobra, ale czy trzeba to robić w takim tempie i w takim czasie? Sezon urlopowy w pełni, pogoda tropikalna, normalni ludzie prażą się w słońcu lub moczą w wodzie, a my? My stawiamy ambony, choć pot po j…ch cieknie. W skrytości ducha zaczynam żałować, że podczas ostatnich wyborów głosowałem na tego człowieka, a po wyborach nie ukrywałem zadowolenia, że nadal będzie naszym łowczym. O święta naiwności! Przecież każdy inny kolega na tym stanowisku by nas tak nie katował. Pomyślałem, że gdyby to było możliwe, to powinno się wymazać wszystkie soboty z notatnika łowczego, choć ten krwiopijca i tak znalazłby inne rozwiązanie by postawić na swoim.

Mojego „doła” jednak nie podzielali inni koledzy, którzy licznie stawili się do pracy. Zgrabną ambonę ustawiono w miejsce jej wysłużonej poprzedniczki. Uśmiechnięci, zadowoleni z wykonanej pracy koledzy pozują do pamiątkowej fotografii przecząc moim czarnym, nieuzasadnionym rozważaniom. Bo to przecież dzięki takiemu łowczemu „krwiopijcy”, mamy wzorowe zagospodarowane łowiska i urządzenia łowieckie umożliwiające
bezpieczne wykonywanie polowania.

Myślę też, że zgodni jesteśmy co do tego iż trudno byłoby nam sobie wyobrazić innego człowieka na tym stanowisku.

R.K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *