72 sezon polowań zbiorowych rozpoczęty!

Ciepłym wieczorem, 17 sierpnia, 30 myśliwych spotkało się, aby inauguracyjnie otworzyć kolejny już sezon polowań zbiorowych. Sezon 2019/2020 w naszym kole łowieckim „Jeleń” Brody rozpoczynamy w tradycyjny już sposób — polowaniem na ptactwo. Po odegraniu sygnału „zbiórka myśliwych” nad brodzkim stawem, myśliwi oraz stażyści stanęli w szeregu. Pieski, towarzysze łowów, energicznie zaznaczały swoją chęć do wodnej kąpieli i aportowania. Łowczy kol. Marek Rudziak, jako prowadzący polowanie, zabrał głos. Przywitał wszystkich uroczyście, opowiedział o aktualnym polowaniu oraz przypomniał zasady bezpieczeństwa. Kolega Jan poinformował, że groble są dobrze wykoszone i można spokojnie zająć pozycję wokoło stawu. Po „apelu” rozeszliśmy się małymi grupkami, rozstawiając pojedynczo w bezpiecznych odstępach.

Chwila oczekiwania. Szuwary i trzciny szumią delikatnie od wiatru, który towarzyszy nam w ten dzień. W oddali słychać sygnał rozpoczynający polowanie… Pierwsze kaczki wzbijają się nad lustro wody. Zaczynają szesnastki, zdecydowanie najliczniejsze wśród naszych kolegów. Raz z prawej, raz z lewej. To blisko, to dalej. Co chwilę da się usłyszeć dwudziestkę. Pieski zaczęły głosić, rozlegają się pluski wody. Dubeltówki rytmicznie zaznaczają swoją pozycję. Aż tu nagle, niczym grzmot pioruna lub ciężka armata, głośno i wyraźnie — dwunastka… Słychać ją z daleka. Raz po raz. Buh… Bah… Lekkie i mniejsze dwururki, nie poddając się wciąż często dokazują. Po około godzinie, z wolna wszystko zaczyna następować rzadziej i rzadziej. Nastaje cisza. Ostatnie dwa huki padają w momencie odgrywania sygnału „koniec polowania”.

Udajemy się na miejsce zbiórki, czekamy na kolegów, którzy przywędrują z dalszych części stawu lub znajdą postrzałki w gęstych trzcinach. Po chwili pokot zostaje ułożony i zwieńczony „Piórem na rozkładzie”. Kolega łowczy starannie przypatruje się, weryfikując oraz próbując ocenić, kto zostanie królem polowania. Okazuje się, że wybór jest trudny, ponieważ pozyskane „pióra” są bardzo do siebie podobne. Po dłuższej chwili do „komisji” dołączają również inni doświadczeni koledzy myśliwi. Jednak i to nie pomaga w wyborze. Nie sposób łowczemu jednoznacznie podjąć decyzję. Rozwiązaniem pozostaje wylosowanie króla. Wszyscy nominowani do tytułu zgadzają się co do takiej formy wyboru. Prowadzący polowanie zbiera więc odpowiednią liczbę łusek naboi w czerwonym kolorze, dodając tę jedną „szczęśliwą”, niebieską. Wkrótce potem już wiemy, że królem zostaje v-ce prezes kol. Krzysztof Siemion. Po uroczystym odegraniu „króla polowania” i gratulacjach, łowczy przechodzi do spraw ważnej wagi…

Ze smutkiem prosi o uczczenie minutą ciszy, naszego kol. Józefa Chwałka, który kilka miesięcy temu odszedł do Krainy Wiecznych Łowów. „Niech Mu knieja wiecznie szumi.”.

Po czym stanowczo przechodzi do swojej wypowiedzi, poważnego wykładu, który podnosi ważne kwestie. Z życia naszego koła, etyki, koleżeństwa, krzewienia kultury łowieckiej i tradycji, pracy na rzecz koła, a także planów na przyszłość. Każdy z tych aspektów, kol. łowczy porusza bardzo wnikliwie i szczegółowo. Przypomina, poucza, wskazuje błędy i nakreśla wzorowe zachowania. Wszystko po to, abyśmy dbali i pielęgnowali wartości, wypracowane przez lata w naszym kole. Abyśmy dalej mogli cieszyć się urokami Polskiego Łowiectwa. Oraz aby nasze koło „Jeleń” w Brodach było dumne ze swoich myśliwych. I jak podkreślił: „Aby nikt nigdy, nie miał nam nic do zarzucenia”.

Tym oto sposobem 72 sezon polowań zbiorowych w kole „Jeleń” Brody został rozpoczęty!

Darz Bór,
T.S.

„Hubertowska” zbiorówka

Polowanie w dniu imienin naszego patrona to prawdziwe łowy.

A tak zdarzyło się w dniu 3 listopada br. kiedy na zbiórce w naszej „Hubertówce” stawiło się ponad 30 strzelb i kilku naganiaczy z przyjaciółmi na czterech łapach. Niewątpliwą ozdobą tego zespołu były dwie przedstawicielki płci pięknej kandydujące w naszym kole do roli Dian. Wspaniała, podkreślająca wszystkie barwy jesieni pogoda sprawiła, że już przed polowaniem cieszyliśmy się z tego spotkania. Kiedy zagrały rogi i ustawiliśmy się na odprawę, przemówił prezes koła kol. Jan Kowalczuk, który jako jeden z dwóch prowadzących powitał uczestników polowania podkreślając jednocześnie wyjątkowy, hubertowski charakter łowów. Z kolei łowczy kol. Marek Rudziak jako drugi prowadzący poinformował na jaką zwierzynę polujemy, przypomniał warunki bezpieczeństwa oraz zwrócił uwagę, że w dniu dzisiejszym większe znaczenie ma atmosfera spotkania niż jego końcowego wynik. Jeszcze tylko losowanie kartek stanowiskowych i „Apel na łowy” kończy odprawę.

Koledzy Andrzej Wysocki i Tadziu Kowalczuk, również myśliwi ale dziś w roli „powożących”, zapraszają do pojazdów. Mamy już dwie ” Bonanze „, więc swobodnie lokujemy się w nich i ruszamy. Nagankę przewozi kol. Maciej Anioł, ale jej piękniejszą część chytrze zagarnął kol. Rysiu Wysługocki oferując się prowadzącym jako terenowy samochód „operacyjny”.

Pierwsze pędzenie to rozległe trzcinowisko w pobliżu granicy naszego obwodu,które ze względu na swoje walory zwykle opolowują zapraszani przez nas myśliwi komercyjni. Jednak ze względu na wyjątkowość dzisiejszego dnia dostąpiliśmy zaszczytu polowania w tym rejonie. Obaj prowadzący sprawnie rozstawili myśliwych, niektórym z nich stanowiska wypadły na ambonach. Jeszcze nie wybrzmiał sygnał „Naganka naprzód”, a już padły pierwsze strzały powtarzane echem okolicznych lasów.

Odezwały się rogi podrywające nagankę, wkrótce zagrały psy. Strzały padały po każdej stronie pędzonego miotu, co świadczyło o mnogości zwierza i fachowej robocie rozprowadzających. Mimo upływających minut nikomu czas się nie dłużył. Bo już, już wydawało się, że zabrzmi „Koniec pędzenia”, a tu znowu huknął strzał. Wreszcie jest sygnał kończący miot.

Opadają emocje, schodzimy ze stanowisk, szczęśliwych strzelców nagradzamy złomem, na gorąco komentujemy niedawne przeżycia. Upłynęło sporo czasu bo miot duży, pudeł niewiele to i podnoszenie strzelonej zwierzyny musiało potrwać. Prowadzący decydują aby obstawić jeszcze jeden sąsiedni miot po czym zakończymy łowy, bo to przecież ” Hubertowiny ” mają swoje prawa. Szybko zajmujemy stanowiska, rusza naganka i wkrótce pada kilka strzałów. Nie wszystkie są skuteczne, ale dwóch kolegów dekorujemy złomem, a karawan ponownie ma zajęcie.

Pełni wrażeń, zadowoleni z udanych łowów wracamy do „Hubertówki”. Najmłodsi stażem „fryce” z pomocą naganiaczy układają pokot. A jest co układać. Tak obfitego pokotu (z dwóch pędzeń) dawno nie oglądaliśmy. Prowadzący ogłaszają koniec polowania. Sygnaliści mocno napinają płuca szykując się do otrąbienia pokotu. Kolejno brzmią sygnały: jeleń, dzik, sarna, lis na rozkładzie. Dobrze, że sygnaliści grali tylko po jednym sygnale dla każdego gatunku, który był na pokocie. W innym przypadku ich koncert trwałby blisko godzinę. Tak łaskawy był w swoje Święto nasz patron. Dziękujemy !!!

Nadchodzi moment dekoracji króla polowania, którym został kol. Jan Kowalczuk i wicekrólów, tj. kolegów Marka Rudziaka i Dominika Szefera. „Królewska świta” otrzymuje pamiątkowe medale. A swoją drogą zastanawiającym jest, czym koledzy prezes i łowczy wkradli się w łaski św. Huberta, który tak im w tym dniu darzył. Fanfara „Darz Bór” kończy ten uroczysty pokot. Udajemy się na posiłek, którego daniem głównym jest pieczony dzik z kaszą gryczaną w wykonaniu kolegów Andrzeja Wysockiego i Tadzia Kowalczuka. Dziękujemy Wam Koledzy za Wasze zaangażowanie i wykonaną robotę co sprawiło, że byliśmy uczestnikami wspaniałej, zapadającej w pamięć przygody i jej smakowitego zakończenia.

Darz Bór.
R.K.

„Koncertowa” inauguracja sezonu polowań zbiorowych

Sobotnim popołudniem, 18 sierpnia 2018, nad stawem w Chełmie Żarskim, stawiło się blisko 30 Kolegów, aby zainaugurować kolejny 71 sezon polowań. W tradycyjny już sposób, bo polowaniem na pióro, otworzyliśmy sezon 2018/2019.
Równie tradycyjnie, pierwszą zbiorówkę poprowadził prezes koła – kol. Jan Kowalczuk.
Jednak witających się jeszcze, rozmawiających ze sobą w mniejszych lub większych grupach Kolegów, spotkało coś (nie)tradycyjnego.

Oto sygnał „Zbiórka myśliwych”, został zagrany przez naszych świeżo upieczonych Kolegów sygnalistów. Był to dla nich inauguracyjny sygnał na polowaniu – z którego dumni byli zarówno sami grający, jak również pozostali Koledzy myśliwi.
Kol. Zbigniew Strzemecki, który tym razem, jak mówił „zapomniał swojej sygnałówki”, ustawił się w linii zbiórki. Jako doświadczony sygnalista, wsłuchiwał się w wygrywane dźwięki, które donośnie i płynnie rozchodziły się nad pobliskim lustrem wody. Na koniec podniósł kciuk w górę na znak, że jest bardzo dobrze !!!

Kol. prezes przywitał wszystkich zebranych Kolegów i przedstawił najważniejsze informacje dotyczące polowania. Zwrócił się do sygnalistów „To teraz Apel na łowy?” – na wpół komendą, na wpół zapytaniem. Jak gdyby zadawał sobie pytanie „Czy tego też się nauczyli? Czy i to potrafią zgrać?”. Koledzy Zdzisław Siwik i Tahir Sylaj przyłożyli myśliwskie rogi do ust… I już po pierwszych kilku dźwiękach, wszystko było jasne… to „Apel na łowy”!
Powiększyły się szeregi naszego zespołu sygnalistów koła „Jeleń” Brody! Jesteśmy dumni !!!
Mamy sześciu sygnalistów !!!

Myśliwi zaczęli zajmować stanowiska. Po kilku chwilach, na sygnał „Naganka na przód”, nad zbiornikiem wody uniosły się pierwsze kaczki.

Teraz dwururki zaczęły grać swój koncert. Odzywały się to basowe 12-nastki, to tenorowe 16-nastki. Gdzieniegdzie zagrały „cięte” 20-dziestki. Melodia, której kompozycja trwała przez ponda godzinę.

Przed zachodem słońca okolica ucichła po sygnale „Koniec polowania”.
Koledzy zbierają się na zbiórkę, nieliczni układając pióro na pokot – jest to tradycyjny i uroczysty obrzęd kończący polowanie zbiorowe. Prezes koła kol. Jan Kowalczuk i v-ce prezes kol. Krzysztof Siemion starannie przypatrują się, weryfikując oraz oceniając, kto zostanie królem polowania.

Po raporcie z przebiegu polowania, pokot został zwieńczony „Piórem na rozkładzie”.
Kilka chwil mija i słychać już kolejny sygnał, „Król polowania”.

Po ceremonii wręczenia medali, kol. prezes w asyście v-ce prezesa uhonorowali trzech kolegów, którzy w XX Mistrzostwach Koła w Strzelectwie o Puchar Prezesa Koła stanęli na „pudle”. Koledzy Mirosław Rasilewicz na najwyższym, po jego prawej stronie kol. Ryszard Kałużny i po lewej kol. Lech Robert Szefer. Koledzy otrzymali okolicznościowe dyplomy i piękne statuetki myśliwskich ambon.

Tym oto sposobem 71 sezon polowań zbiorowych w kole „Jeleń” Brody został rozpoczęty!
Koledzy myśliwi już wyczekują październikowej zbiorówki – na grubego zwierza.

Darz Bór!

Mokry miot – Polowanie zbiorowe 28.10.2017

Na kolejne polowanie, dnia 28.10.2017, na dziki i drapieżniki stawiła się mała grupka myśliwych oraz stażyści. Prowadzący polowanie kolega łowczy Marek Rudziak tradycyjnie przypomniał o zasadach bezpieczeństwa oraz wstępnie poinformował o miejscach polowania. „Będzie MOKRY MIOT” – oznajmił. Doświadczeni myśliwi dobrze wiedzą, co to określenie znaczy. Wyruszyliśmy w kierunku Żytniego Młyna – obwód 199.

Po przybyciu na miejsce myśliwi zajmują pozycje. Mamy sygnał rozpoczęcia polowania! Naganka gromko ruszyła do przodu! Po chwili watacha dzików wyłania się na wprost rozstawionych po przeciwnej stronie kolegów Krzyśka i Leszka. Odezwały się gwintówki. Blasery oddają strzały jeden po drugim… Rozpędzonej zwierzynie udaje się ujść – tym razem to dziki zaskoczyły naszych myśliwych.

Pada propozycja na sąsiednie miejsce polowania. Stażyści jeszcze nie do końca zdają sobie sprawę, co może ich tam spotkać. Pewnym, ambitnym krokiem ruszają przez podmokły teren z pozostałą częścią naganki. Tylko jeden z kolegów naganiaczy poszedł w odpowiednim kierunku po suchym terenie. Pozostali po przejściu kilkuset kroków przez przypadek zbaczają z drogi. Wchodzą w mokradła, które przybrały po obfitych jesiennych deszczach. Doświadczony kolega Marek stwierdza przez radio: „Żeby ten teren przejść, trzeba znać go dobrze, jak własną kieszeń” – ma rację. Grupa rozdziela się na bagnach. Jedni szukają drogi powrotnej, inni brną dalej. Przedostają się na drugą, bardziej suchą stronę rowu po zwalonym drzewie. Ci mogą już odetchnąć z ulgą. Dzięki komunikacji radiowej prowadzącym udaje się rozeznać w sytuacji i zebrać wszystkich na miejsce zbiórki. Koledzy z naganki zaczynają wylewać wodę z budów i wykręcać skarpetki – taki jest właśnie urok polowań i MOKRY MIOT.

Złoty medal „Króla Polowania” odebrał z rąk prowadzącego kolega Leszek Kowal.

Darz Bór!

Polowanie zbiorowe 21.10.2017

Inauguracyjna zbiorówka na zwierzynę grubą w roku 70 – tego Jubileuszu koła!

Blisko 30-stu myśliwych i stażystów stawiło się na zbiórce przed zbiorowy polowaniem 21.10.2017. Prowadzący polowanie kol. łowczy Marek Rudziak na odprawie przypominał zasady bezpiecznego polowania i oznajmił, iż tym razem tytuł „Króla Polowania” uzyska myśliwy, któremu uda się pozyskać najmniejszego z dzików. Ruszyliśmy… Pierwsze dwa mioty odbyły się w rejonie 4 obwodu nr 187. Swoje niezawodne umiejętności, w tym czasie, prezentował prezes kol. Jan Kowalczuk. Wprawnym okiem przez swój nowy kolimator, jako pierwszy dostrzegł pędzonego dzika i skutecznie pierwszym strzałem go pozyskał. Kolimator stracił cnotę!
Kolejne mioty pędziliśmy w sąsiednich rejonach 3 i 2. Polowanie zakończyliśmy na podmokłych terenach obwodu 199 naszego koła. Nie było pustego miotu. A pokot był obfity i kolorowy.

Powrót na „Hubertówkę” i tradycyjny ceremoniał. Kolega łowczy udekorował medalem „Król polowania” Kol. Dominika Szefera, któremu udało się pozyskać tego „najmniejszego”. V- ce królem został kol. prezes.
Tym razem na pokocie koledzy sygnaliści mieli nie lada zadanie – obok „Dzika” i „Lisa na rozkładzie”, usłyszeliśmy rzadko granego „Jenota na rozkładzie” w mistrzowskim, solowym wykonaniu kol. Roberta Siemiona.

Po tym przyszedł czas na wspólny posiłek, który po miło i bezpiecznie spędzonym czasie, smakował wyśmienicie!

Darz Bór!

Inauguracja 70-tego sezonu polowań zbiorowych

W sobotnie popołudnie, 19 sierpnia 2017 roku zainaugurowaliśmy już 70 – ty, jubileuszowy sezon polowań zbiorowych, polując na pióro.

Blisko 30 różnego rodzaju dwururek w rękach Kolegów i jednej Diany ustawiło się na zbiórce.

Tradycyjnie już, pierwszą zbiorówkę poprowadził kol. prezes koła – kol. Jan Kowalczuk.

Po zajęciu stanowisk, na sygnał rogu zerwały się nad lustro wody i poszybowały w błękit oświetlonego zachodem słońca, pierwsze kaczki.

Odezwały się dwururki, guldynki. I tak przez ponad godzinę.

Swoje niezawodne umiejętności, w tym czasie, prezentował towarzysz łowów kol. Ryśka Kałużnego, wahtelhund – Grot. Nie schroniły się przed nim i te zbarczone.

I tylko kilkadziesiąt śnieżnobiałych łabędzi, było poirytowanych obecnością w wodzie „intruza”.

Pierwsze lekcje praktyki i poznawania tajników łowiectwa pobierał stażysta – Tahir.

Dziadek Wiesiek B. motywowany przez wnuka Tobiasza próbą gry na rogu, dwoił się i troił na stanowisku żeby pochwalić się sukcesem przed wnukiem. Niestety zawiódł, a Tobiasz miał bardzo dużo pracy sprzątając na stanowisku łuski po dziadku.

I tak o zachodzie słońca spotkaliśmy się przy ognisku na zbiórce.

Króla nie trudno było wskazać, jako że od wielu, wielu sezonów tytuł ten pozostaje w rodzinie Szeferów ( w kole polują trzy pokolenia). Tak było i tym razem, królem został ten „środkowy” w rodzie – Lech Robert Szefer, a v – ce królem łowczy koła, kol. Marek Rudziak.

Po ceremonii wręczenia medali, kol. prezes w asyście łowczego i sekretarza uhonorował 5 – ciu kolegów ( nieobecnych na uroczystościach jubileuszu koła) medalem „ Zasłużony dla Koła Łowieckiego Jeleń Brody”.

 

Po uroczystej zbiórce przy ognisku i kiełbaskach wspomnienia, żarty i plany na poranną zbiorówkę „na sady”.

W niedzielny świt polowanie prowadził strażnik koła kol. Bazyli Bawtro. Wbrew wieczornym deklaracjom przy ognisku, na zbiórce zjawiła się tylko połowa uczestników. Przy kilkunastu strzelbach, dużym lustrze wody, pokot nie był duży.

Nie mniej, nie trudno było wyłonić króla. I nie trudno odgadnąć kto nim został ……………

Oczywiście, że Szefer Lech – senior ( dziadek).

A później, przy ognisku poczęstunek – przystawka, do wspólnego, rodzinnego  niedzielnego śniadania.

I do następnego spotkania na zbiorówce. Tym razem na grubego zwierza. W październiku.

K. J.

Darz Bór !

Polowanie Wigilijne

17 grudnia w spokojny, cichy sobotni poranek spotkaliśmy się, by staropolskiej tradycji stało się zadość. Polowanie wigilijne !!!

Prawie czterdziestu Kolegów przybyło na zbiórkę by razem spędzić w kniei i przy stole wigilijnym dzień. Trzy pokolenia myśliwych kolejny już rok spotykają się by podzielić się opłatkiem. Przed prowadzącym polowanie, Kol. Robertem trudne wyzwanie. Odprawa, zasady bezpiecznego polowania i losowanie stanowisk – wszystko przebiegło sprawnie. Tym bardziej, że Robertowi pomagał dziesięcioletni syn Hubert, który jest z nami, kiedy tylko jest to możliwe. Przed wyjazdem do kniei, uczciliśmy minutą ciszy pamięć naszego Kolegi Piotra Anioła, który dokładnie 14 lat temu, w młodym wieku, odszedł do Krainy Wiecznych Łowów. Trzy symboliczne mioty, opłatek pozostawiony w kniei dla braci mniejszych i powrót do „Hubertówki”. Naturalnie z łaską św. Huberta; bo dużo widzieliśmy i wieziemy króla i v – ce króla. Na pokocie czarny zwierz. Królem polowania został tegoroczny mistrz koła w XVIII edycji zawodów o Puchar Prezesa Koła, Kol. Przemysław Mikołajczyk z orężnym odyńcem. Ale to nie przypadek. Przemek nie mógł zawieźć siebie jako mistrza, ojca Józefa i syna Igora. Trzy pokolenia Mikołajczyków na jednym polowaniu i taki zaszczyt. Gratulujemy, Darz Bór! V – ce królem polowania został ćwik, Kol. Gracjan Sosnowski, który poluje od niespełna pół roku. To już kolejne polowanie, kiedy ćwiki „depczą po piętach” nemrodom. I o to chodzi. Teraz kolej na następnych. Nauki starszych Kolegów nie poszły w las. Ale to nie koniec. Gracjan na długo zapamięta ten dzień. Przy tak zacnym i licznym gronie, w takim dniu, nie ominęła Go ceremonia pasowania. Wywołany przez prezesa na pokot, doświadczył i przeżył ten jedyny dla każdego myśliwego ceremoniał. Gracjan – Darz Bór!

Nasi młodsi Koledzy w czasie polowań wykazują kunszt łowiecki. Cechuje ich również wysoka kultura osobista, etyka i szacunek wobec starszych Kolegów. Również w czasie biesiady po polowaniu. Tak trzymać ! Niezawodni sygnaliści radośnie oznajmili – posiłek! Szczególny, bo WIGILIJNY!!! Już na pokocie dochodziły do nas zapachy wigilijnych potraw z kuchni „Hubertówki”, przygotowanych przez Mariolę i córkę Agnieszkę. Naturalnie przy asyście i pomocy męża i taty – Tadeusza.

Wchodząc do sali kominkowej, przywitały nas radosne iskry i płomienie palących się polan. W oddali, ustrojona niczym panna młoda, choinka. Do ucha dochodziły lekkie i przyjemne dźwięki kolędy „Cicha noc”. Kol. prezes trzymając paterę z opłatkami złożył życzenia, a następnie przekazał każdemu opłatek. Każdy z każdym dzieląc się opłatkiem, składał sobie życzenia. Po tym zasiedliśmy do stołów zastawionych tradycyjnymi wigilijnymi potrawami. Począwszy od różnych pierogów, przez barszczyk, grzyby, śledzie, karpie, karpie wędzone, itp. , na ciastach i kompotach kończąc. Nie chciało się od stołu wstawać. Wszystko przy staropolskich, przepięknych kolędach.

Polowanie zbiorowe 22.10.2016

W sobotni poranek 22 października przywołał nas głos naszych niezawodnych sygnalistów Zbyszka, Roberta i Macieja na zbiórkę. Zainaugurowaliśmy sezon polowań zbiorowych na zwierzynę grubą. Lecz zanim ruszyliśmy do kniei, powitaliśmy w naszym gronie ćwików, którzy zostali wywołani przez kol. prezesa przed szereg. Klęknęli na kolano, z tyłu na swoim ramieniu poczuli przyjazną i opiekuńczą dłoń swoich ,,ojców chrzestnych” i powtarzając za kol. prezesem złożyli uroczyste ślubowanie. Byliśmy świadkami!

Naszymi nowymi kolegami i członkami naszego koła zostali kol. Igor Mikołajczyk i kol. Krzysztof Makosz. Koledzy Ci kontynuują rodzinną, już pokoleniową tradycję.
,,Ojcem chrzestnym” kol. Igora jest jego dziadek Józef, a tata-Przemek, przysłuchiwał się ślubowaniu. I tak oto trzy pokolenia Mikołajczyków są myśliwymi w naszym kole.
Natomiast ,,ojcem chrzestnym” (w zastępstwie pod nieobecność taty -Edwarda) Krzysztofa był też Krzysztof.
Po uroczystości, pod wodzą łowczego, ruszyliśmy do kniei.
Pogoda dopisała, a i św. Hubert obdarzył nas łaską, można rzec niektórych kolegów już tradycyjnie, kolejny sezon.
Królem polowania został kol. Krzysiek Siemion, a c-ce królem kol. Piotr Kałużny.
Dopełnieniem pięknej przygody był oczywiście pyszny poczęstunek (golonka w kapuście) przygotowany przez niezawodne; Mariolę oraz Dorotę i pomocy przy obsłudze Tadka.

Dziękujemy!

Polowanie na ptactwo wodne

To już 69– sezon polowań zbiorowych w naszym kole. Na zawołanie rogu niezawodnych naszych sygnalistów, 13 sierpnia zebraliśmy się nad wodą w Chełmie Żarskim a 14 sierpnia na stawach w Brodach. I chociaż było nas niespełna 30 strzelb, to huku co niemiara. Św. Hubert dostarczył nam wielu okazji, które zresztą skrupulatnie wykorzystaliśmy. Królem polowania zarówno w Chełmie jak i w Brodach został nasz zasłużony kolega Ryszard KAŁUŻNY!!!

Darz Bór!

Ale nie tylko kol. Ryszardowi św. Hubert Darzył. Podczas polowania w dniu 13.08.br kolega łowczy Marek RUDZIAK odnalazł szczątki byka którego upatrywał od dawna w swoim łowisku. Na podstawie uzębienia pozostałości dolnej szczeki, wiek byka oszacowano na 15-16 lat. Po dokonaniu oględzin miejsca znalezienia ww. byka ustalono iż do krainy św. Łowów odszedł on na przełomie kwietnia-maja br. w sposób naturalny. To może tylko świadczyć o właściwym prowadzeniu gospodarki łowieckiej na terenie naszego koła. Mamy nadzieję, iż w przyszłości częściej będziemy mogli spotykać tak dojrzałe osobniki w naszym łowisku.